Bad Segeberg
3 maja 2010Wrażenia z pobytu 2010
Wymiana do Niemiec w kwietniu 2010.
Gdy dotarłem na miejsce zbiórki we wtorek ok. 7:30 nikogo tam jeszcze nie spotkałem. Pogoda może i nie była najlepsza ale trzeba było być dobrej myśli, gdyż nic nie mogło zepsuć tego wyjazdu! Z czasem doszła reszta osób i około godziny 8.10 wyjechaliśmy w odwiedziny do naszych zachodnich sąsiadów. Podróż przebiegała spokojnie, bez żadnych problemów i nieprzyjemności. Jedynie na miejscu trochę czasu zajęło nam szukanie ośrodka, jednak po kilku minutach krążenia po mieście udało nam się trafić. W ośrodku spotkaliśmy się z burmistrzem miasta Bad Segeberg, nauczycielami z tamtejszej szkoły oraz rodzinami niemieckimi, u których przeznaczone nam było mieszkać przez następny tydzień. Po ustaleniu miejsca naszego zakwaterowania część uczniów udała się z rodzinami do swoich domów. Nasze panie nauczycielki, pan kierowca i część uczniów została w ośrodku, gdzie mieli nocować w czasie trwania wymiany.
Moja rodzina mieszkała we wsi Bornhöved położonej na północ od Bad Segeberg. Wieś ta jest położona malowniczo pośród jezior i turbin wiatrowych nadających niepowtarzalny wygląd tej części północnych Niemiec. Dziewczyna, która mnie przyjęła, miała na imię Leonie i zamieszkiwała w domu z białej cegły wyróżniającym się spośród sąsiednich czerwonych domów. Nieprawdą jest stwierdzenie, iż Niemki są brzydkie. Po zapoznaniu się z jej rodziną zostałem zaprowadzony do pokoju, który przejąłem od czteroletniej siostry Leonie – Luisy. Ta niezwykle ciekawska osoba nie pozwoliła mi o sobie zapomnieć i często zaczepiała mnie podczas pobytu.
W środę, drugiego dnia pobytu, udaliśmy się do szkoły. Tam wraz z niemieckimi uczniami opracowywaliśmy projekt o Mikołaju Koperniku, który potem został wydany w formie broszury. Następnie udaliśmy się na lekcje wraz ze swoimi gospodarzami. Na nieszczęście, Leonie miała wtedy akurat dwie godziny łaciny, więc czas spędzony w klasie nie należał do najbardziej ekscytujących. Po lekcjach był obiad, a następnie zwiedzanie Bad Segeberg. Jednak pogoda tego dnia niezbyt dopisywała i co chwile byliśmy zasypywani gradem. Po zwiedzeniu groty nietoperzy oraz zabytkowej części miasta grupa mieszkająca u rodzin poszła w swoja stronę, mieszkająca natomiast w ośrodku w swoją. Mając bardzo dużo czasu udaliśmy się najpierw do kawiarni, a następnie do kina. Film był po niemiecku, czego można było się spodziewać po przekroczeniu granicy na Odrze, ale my, jako elita języka niemieckiego nie mięliśmy większych trudności ze zrozumieniem pojedynczych słów.
Czwartek musiał być pięknym dniem, gdyż wybraliśmy się na wycieczkę do Lubeki. Pogoda była słoneczna, jednak położenie miasta oraz układ ulic ułatwiają przepływ wiatru co skutkowało przenikliwym zimnem. W Lubece według mnie najciekawszą rzeczą była wizyta w muzeum Williego Brandta, byłego Kanclerza Republiki Federalnej Niemiec oraz pod Bramą Holsztyńska będącą symbolem Lubeki. Interesujący był też sklep z uginającymi się pod ciężarem marcepana półkami. Po zwiedzeniu Lubeki udaliśmy się na spotkanie z burmistrzem Klein Rönnau, gdzie została przedstawiona prezentacja o Pszczynie. Po powrocie do mojego tymczasowego, niemieckiego domu udałem się na zwiedzanie Bornhöved. Mała, spokojna wioska ze starym kościołem i ośrodkiem wypoczynkowym nad jeziorem wydaje się miłym miejscem do zamieszkania. Jest tez świetnie skomunikowana z resztą kraju, co jest oczywiste biorąc pod uwagę 12 tys. kilometrów autostrad w Niemczech.
Następnego dnia czekała nas długa podróż na wyspę Sylt znajdującą się na Morzu Północnym, przy granicy z Danią. Jednak 2,5h jazdy pociągiem było przyjemniejsze niż mogłoby się wydawać. Po dotarciu na wyspę pociągiem Deutsche Bahn pojechaliśmy autobusem nad wybrzeże Morza Watowego. W tym miejscu można zaobserwować niezwykle silne pływy. W czasie odpływu morze cofa się nawet do kilku kilometrów od brzegu. W wyniku tego powstają bagna, po których maszerowaliśmy naszym przewodnikiem. Opowiedział nam on wiele wydarzeń dotyczących regionu, zwierząt go zamieszkujących, a także przestrzegł przed samodzielnym chodzeniu po bagnach. Kiedy już wystarczająco ubrudziliśmy się w błocie, udaliśmy się w pieszą wędrówkę najpierw wszerz, a następnie wzdłuż wyspy. Po przejściu około 4-5 kilometrów dotarliśmy do miasteczka, z którego pojechaliśmy autobusem do Westerland, gdzie mieliśmy czas wolny. Około0 godziny 20 ruszyliśmy pociągiem powrotnym do Bad Segeberg. ‘’Vielen Dank für Deutsche Bahn wählen’’.
Ostatni dzień naszego pobytu w Republice spędziliśmy w drugim co do wielkości mieście Niemiec, posiadającym drugi co do wielkości port w Europie, a mianowicie w Wolnym i Hanzeatyckim Mieście Hamburg. Najwięcej czasu spędziliśmy w dzielnicy portowej, chociaż wizyta w St. Pauli, najgrzeszniejszej części miasta, też nie była nudna. Po obejrzeniu wszystkich sex shopów i zrobieniu sobie zdjęć z Beatlesami na Beatles-platz, gdzie wszystko się zaczęło, wybraliśmy się w rejs statkiem po Łabie. Rejs ten dał nam okazję do zobaczenia wielkiej liczby żurawi i kilku kontenerowców wpływających do portu. Następnie przenieśliśmy się pod ratusz, gdzie mieliśmy 3h czasu wolnego. Czas ten został dobrze spożytkowany w sklepach z ubraniami, gdzie nasza wycieczka uzupełniła garderobę. Oczywiście nie ma wycieczki bez McDonald’s, na którego zawsze można liczyć w tak ruchliwych miejscach.
Po spędzeniu miłych dni w Niemczech nadszedł czas rozstania. Wróciliśmy do Bad Segeberg, gdzie czekały na nas bagaże i autobus. Ostatnia rozmowa, ostatni uścisk na pożegnanie. I tak oto przeminęły piękne chwile jakie dostarczyła nam Bundesrepublika. Wyruszyliśmy w stronę naszego domu, do którego prowadziła niekończąca się autostrada otoczona spokojnymi polami i majestatycznie kręcącymi się ponad naszymi głowami wiatrakami.
Czego nie zapomnę z tej wymiany? Ciepłego przyjęcia przez rodziny, miło spędzonego czasu, dużej ilości śmiechu. Czekam z otwartymi rękami na wymianę niemiecką, która ma niedługo do nas przybyć. Pozostaje nadzieja, iż nasz kraj także przypadnie do gustu.
Damian Biel, klasa 1a
20 kwietnia 2010r. szesnastoosobowa grupa młodzieży z naszego liceum wyjechała na wymianę do Niemiec. Po jedenastogodzinnej podróży zmęczeni, ale wciąż uśmiechnięci dotarliśmy na północ Niemiec do miejscowości Bad Segeberg. Naszym celem było schronisko, w którym zatrzymała się czwórka naszych towarzyszy wraz z opiekunami.
Oczekując „naszych rodzin” rozmawialiśmy o obawach i zapewnialiśmy się, że sobie poradzimy. Po około 30 minutach każdy z nas znalazł już swoją rodzinę. Pierwsze słowa, pierwsze wrażenia.
Ten pierwszy wieczór zarezerwowany był na poznanie się i zebranie jak największej liczby informacji na temat domowników. Jednak ze względu na to, że ów wtorek był pełen wrażeń, każdy z nas po jedenastu godzinach w busie marzył o kąpieli i o łóżku.
Następnego dnia spotkaliśmy się wszyscy w szkole Dhalmanschule Bad Segeberg. Pierwszym punktem naszego pobytu było zrealizowanie niemiecko – polskiego projektu o Mikołaju Koperniku. Zostaliśmy podzieleni na grupy i każdy z nas opracowywał wybrane zagadnienie. Kolejnym punktem było uczestnictwo w lekcjach naszych gospodarzy. Po dwóch godzinach spotkaliśmy się w szkolnej stołówce i dzieliliśmy się wrażeniami z uczestnictwa w zajęciach, począwszy od biologii a skończywszy na łacinie. Po południu poszliśmy zwiedzić Bad Segeberg. Pomimo niesprzyjającej pogody (słońce, po 10 minutach grad i znowu słońce) chłonęliśmy każdy szczegół miasta. Ostatnim punktem środowego zwiedzania były jaskinie nietoperzy. Podczas pobytu w jaskiniach oddychaliśmy pełną piersią, bowiem tamtejsze powietrze ma prawie 100% wilgotność. Później czekał nas czas wolny. Udaliśmy się grupą do lodziarni i później do kina. Podczas spędzonego razem czasu wymienialiśmy się uwagami na różne tematy.
Kolejnego dnia wybraliśmy się do Lubeki. Miasto to leży przy ujściu rzeki Trave nad Zatoką Lubecką i jest jednym z większych miast portowych Niemiec. Największe wrażenie wywarła na nas średniowieczna Brama Holsztyńska (niem. Holstenor) będąca symbolem Lubeki oraz gotycki Kościół Mariacki. Cała stara część zachowuje średniowieczny wygląd ze starymi budynkami i wąskimi ulicami. Lubeka zwana jest także „miastem siedmiu wież”. Określenie wywodzi się od charakterystycznej panoramy miasta, na której widnieje siedem wież. Po przebyciu do Bad Segeberg każdy udał się w swoją stronę z swoim niemieckim partnerem.
Piątek zarezerwowany był na zwiedzenie wspaniałej niemieckiej wyspy Sylt na Morzu Północnym w pobliżu Danii . Już jadąc pociągiem mogliśmy podziwiać Morze Północne. Gdy przybyliśmy na miejsce największym przeżyciem dla nas był spacer boso po morza. Mimo wiejącego wiatru każdy z nas odważył sięzdjąć buty i z uśmiechem na twarzy przechadzać się. Jednak prawdziwą próbą okazało się dla nas przejście trzech kilometrów przy silnym i zimnym wietrze wiejącym prosto w twarz.
Ostatni dzień pobytu to wizyta w Hamburgu. Jest on drugim, co do wielkości, miastem portowym Europy. Jest również miastem mediów. Bowiem to właśnie tam wydawane są najbardziej znane niemieckie gazety „Der Spiegel” i „Die Zeit”. Bardzo spodobała nam się podróż metrem, mogliśmy podziwiać miasto z góry. Tamtejsze metro przebiega pod ziemią, ale również nad ulicami Hamburga. Przemierzając ulice miasta podziwialiśmy nowoczesną architekturę. Duże zainteresowanie w naszej grupie wzbudził temat Hamburskiej Sceny Muzycznej i jej nowej siedziby. Po obejrzeniu makiety miasta zgodnie stwierdziliśmy, że owa scena muzyczna będzie imponująca. Mieliśmy również możliwość zobaczenia miasta nie tylko od tej strony „pozytywnej”. Nasz przewodnik zabrał nas również do „hamburskiej dzielnicy rozpusty”. Dzielnica ta obfitowała w domy publiczne oraz kluby tańca erotycznego.
Naszym celem końcowym, a zarazem najbardziej oczekiwanym, były zakupy. Wówczas nasi niemieccy koledzy zaopiekowali się nami i pokazali miejsca, gdzie można zrobić najlepsze zakupy. Po dwóch godzinach spotkaliśmy się na dworcu i ruszyliśmy w drogę powrotną.
Po przybyciu do Bad Segeberg nasz autokar już na nas czekał. Musieliśmy pożegnać się z nowymi niemieckimi kolegami i koleżankami. Dziękowaliśmy za gościnę i zapraszaliśmy do Polski. Były serdeczne uściski i pozdrowienia, życzenia i obietnice, że będziemy ze sobą utrzymywać kontakt e-mailowy. Smutni, że ten czas tak szybko minął, a zarazem szczęśliwi, że już za około jedenaście godzin zobaczymy nasze rodziny.
W drodze powrotnej byliśmy bardzo zmęczenie, ale mieliśmy jeszcze wystarczająco dużo siły, by zgodnie stwierdzić, że ten tydzień był bardzo udany i podziękować naszym Paniom za zorganizowanie wyjazdu i opiekę nad nami. Zmęczeni zasnęliśmy.
Teraz pozostaje nam oczekiwanie na przybycie grupy niemieckiej do Polski.
Aneta Folek, klasa 1d
20 kwietnia 2010 roku 15- osobowa grupa młodzieży z 2 nauczycielkami z I Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie wyjechała w ramach szkolnej, polsko-niemieckiej wymiany do Niemiec. Punktem docelowym było małe miasteczko Bad Segeberg położone niedaleko Lubeki. Miejscowość, tak jak i szkoła, zrobiły bardzo pozytywne wrażenie. Grupa niemiecka przyjęła nas bardzo serdecznie, a każdy był bardzo otwarty na nowych znajomych. 8 uczniów zamieszkało u rodzin, a pozostali w przygotowanym specjalnie miejscu w Klein R?nnau.
Drugiego dnia, czyli w środę, polsko-niemiecka grupa pracowała nad projektem o Mikołaju Koperniku. Dzięki wspólnej pracy powstał folder przedstawiający jego życie. Po południu wyruszyliśmy poznać Bad Segeberg.
W czwartek zwiedziliśmy Lubekę. Dzięki polskiej przewodniczce zobaczyliśmy jak piękne jest to miasto, z historyczną starówką, kolorowymi uliczkami i charakterystycznymi budynkami. Wieczorem ugościł nas także burmistrz miasta Bad Segeberg. Zjedliśmy u niego poczęstunek, a także przedstawiliśmy naszą szkołę i Pszczynę. Na zakończenie młodzież polska i niemiecka śpiewała piosenki. Wspólne zabawy i rozmowy sprawiły, że wszyscy lepiej się poznali i zaprzyjaźnili. Bardzo miło spędziliśmy ten wieczór.
W piętek czekał nas długi dzień - wyprawa na oddaloną o ok. 200 km wyspę Sylt na Morzu Północnym. Po jednej stronie wyspy znajduje się Morze Watowe. Teren jest pod ochroną Parku Narodowego. My zobaczyliśmy jak wygląda tam życie zwierząt.. Później przeszliśmy na drugą stronę wyspy i tam spacerowaliśmy po pięknej piaszczystej plaży. Mimo zmęczenia w drodze powrotnej w pociągu znaleźliśmy jeszcze energię na wspólne śpiewanie i rozmowy.
Sobota była już ostatnim dniem naszego pobytu w Niemczech. Tego dnia zwiedziliśmy Hamburg. W tym mieście znajduje się drugi co do wielkości port w Europie, mimo że oddalony jest o 120 km od morza.
O godz. 18.00 wróciliśmy do Bad Segeberg i nieuchronnie zbliżał się koniec naszej przygody. Jak najdłużej odwlekaliśmy moment pożegnania się z naszymi przyjaciółmi i wejścia do autobusu. Mimo że spędziliśmy tam tylko kilka dni, przywieźliśmy walizki pełne wrażeń!
Dorota Wudarowicz i Kasia Herok





















