270 lat Chrobrego
6 listopada 2011Elitarna szkoła
„Szlachectwo zobowiązuje”
Te słowa powtarzane są uczniom naszej szkoły od lat jak zaklęcie, które rozbudzając poczucie odpowiedzialności, ma uczynić z nas dorosłych i porządnych ludzi.
I choć teraz owa maksyma jest raczej kwestią tradycji, która łechta ego, u swoich początków była napomnieniem, że arystokracja to nie tylko status społeczny oraz bogate majątki, ale przede wszystkim wartości stanowiące- niezależnie od miejsca i czasów, w których przychodzi żyć- kolebkę polskości oraz dobroci.
To właśnie tu, w Pszczynie, w trzypiętrowej willi przy obecnej ulicy Kościuszki, w 1923 roku z inicjatywy Anny Radziwiłł powstał męski internat dla chłopców, który w krótkim czasie stał się modnym i pożądanym przez szlachtę punktem na edukacyjnej mapie Polski. Małe miasteczko na południu kraju w mniemaniu matek młodych arystokratów okazało się doskonałym miejscem, gdzie przyszła elita miała, z dala od rodziny oraz przywilejów wynikających z jej pozycji, dorosnąć oraz wychować się w egalitarnej szkole wśród dzieci zwykłych górników na porządnych, zdyscyplinowanych Polaków, którym praca nie jest obca. I tak też się stało. A wszystko za sprawą charyzmatycznego Wacława Iwanowskiego, o którym nie sposób nie wspomnieć. To on był głównym wychowawcą młodej szlachty, która przyjeżdżała do Pszczyny i prowadził internat przez wszystkie lata jego istnienia. Rygor, dbałość o wielokierunkowe wykształcenie podopiecznych oraz ciepło i rodzinna atmosfera, które potrafił stworzyć, zapewniły sukces placówce.
Jego wychowankami byli członkowie najznamienitszych w owym czasie polskich rodów: Radziwiłłów, Czetwertyńskich, Sapiehów, Zamoyskich, Raczyńskich, Ostrowskich, Potockich, Żółkowskich, Dzieduszyckich, Rzewuskich, Chodkiewiczów, Sierakowskich, Lubomirskich oraz wielu innych. Wśród nich znaleźli się zarówno chłopcy (na przykład jedenastoletni Eustachy Sapieha), jak i młodzieńcy wkraczający w dorosłość, którzy swój pobyt w Pszczynie kończyli wraz ze zdaniem egzaminu dojrzałości. Wielu z nich pod opieką profesora Iwanowskiego z dzieci, jakimi byli, przybywając do internatu, w ciągu kilku lat stawała się mężczyznami.
Wszyscy oni podejmowali naukę w ówczesnym Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego. Jednak mimo wysokiego poziomu, jakim mogło poszczycić się już wtedy, kładziono duży nacisk na zajęcia dodatkowe, mające zapewnić przepustkę do najlepszych szkół i uczelni w Polsce i Europie, tak więc w internacie, oprócz wychowanków i wychowawców, mieszkali także korepetytorzy m.in. z łaciny i matematyki oraz lektorzy języków nowożytnych (angielskiego oraz francuskiego), będących priorytetem w edukacji domowej ziemiaństwa . Ponadto chłopcy, spędzając aktywnie czas, uprawiali wiele sportów takich jak: tenis, piłka nożna, szczypiorniak, lekkoatletyka, a także jazda konna. Umiejętność była niezbędna podczas rekrutacji do szkół podchorążych, w których po zdaniu matury naukę kontynuowała część arystokratów.
Za główny cel gruntownego wykształcenie młodej szlachty można uznać przede wszystkim przyszłe życie na wysokim poziomie- zarówno finansowym jak i kulturalnym oraz osiągnięcie statusu człowieka sukcesu. W swojej książce Eustachy Sapieha napisał, że internat: „wychował ludzi wybornie przygotowanych do życia”.
Innym, nie mniej ważnym, celem przyświecający wychowankom było także osiągnięcie dojrzałości moralnej, o czym świadczą powtarzające się w księdze pamiątkowej placówki słowa uczniów, którzy piszą, że przyjechali, aby: „stać się porządnymi ludźmi i Polakami”. Podkreślano bowiem to, że: „szlachetność (…) jest wyłączną własnością jednostki, jej życiowych zasług moralnych i pracy, ale nie przechodzi w krew i kości jej potomstwa” jak zauważył Bronisław Deskur czy też Fryderyk Nietzsche: „nie wstecz szlachectwo wasze oglądać się powinno, lecz przed się wyzierać”. Można też pokusić się o stwierdzenie, że pochodzenie nie stanowiło dla elity przywileju, a było obowiązkiem nałożonym przez poprzednie pokolenia, obligującym do podtrzymywania tradycji oraz zasłużenia na tytuł szlachecki dopiero swoim własnym życiem.
Sytuacja polityczna Polski szybko sprawiła, że podopieczni Iwanowskiego mieli okazję wywiązać się z dojrzałych postanowień, składanych na początku pobytu w Pszczynie.
1939 rok był końcem działalności pszczyńskiego internatu dla synów arystokratycznych i ziemiańskich rodów. Właśnie wtedy jego wychowankowie musieli wykorzystać wszelkie umiejętności w nim nabyte do ratowania życia i ojczyzny. Nie sposób wymienić wszystkich młodych arystokratów, którzy chwycili za broń w obronie Polski, nierzadko poświęcając własny byt (na przykład Dominik Dowgiałło herbu Zadora ginący w pierwszej godzinie powstania warszawskiego), ale byli to między innymi Zamoyscy, Sapiehowie, a także Czetwertyńscy. W czasie wojny pomocna okazała się także wcześniejsza nauka języków, dzięki którym możliwa była nauka współwięźniów czy też zuchwałe ucieczki, kiedy to wyżej wspomniani podawali się za cudzoziemców.
Bezwzględny okazał się również okres rządów sowieckich. Co prawda reforma z 1921 roku znosiła podziały stanowe, lecz szlachta niezależnie od tego, dalej stanowiła ośrodek patriotyzmu oraz inteligencji, przez co w oczach okupantów jawiła się jako niebezpieczna w procesie niszczenia kultury polskiej oraz wszystkiego, co za sobą pociągała. Dlatego też pod pretekstem wprowadzania równości, ziemianom z dnia na dzień odbierano dorobek wielu pokoleń: dwory, kamienice, fabryki nacjonalizowano, aby wkrótce będąc własnością niczyją, popadły w ruinę, zaś samych arystokratów aresztowano, uznając za : „społecznie niebezpieczny element”, by w następstwie stali się uczestnikami wywózek, egzekucji oraz osadzeń w obozach. Części z nich udało się uniknąć tego losu, ponieważ zdecydowali się na emigrację, z której często już nigdy nie wrócili.
Najważniejszym wydaje się jednak fakt, iż wszystkie te represje sprawiły, że Polska została pozbawiona grupy społecznej doskonale przygotowanej do poprowadzenia jej ku rozkwitowi- w kontekście gospodarczym oraz kulturowym. Jak pisze w swojej książce Halina Nocoń: „Ziemiaństwo spełniało bowiem funkcje materialnej postawy niezależnej działalności społecznej, polityczno-wojskowej, ośrodka niepodległościowych dążeń polskiego narodu, mecenasa kultury narodowej, opartej na chrześcijańskim światopoglądzie i depozytariusza znacznej części dóbr tej kultury, a także autorytetu w życiu społecznym i politycznym, charakteryzującego się przywiązaniem do narodowych tradycji. Mimo że ziemiaństwo nie było grupą społeczną wolną od wad, stanowiło jednak przez wieli gwarancję przetrwania wielowiekowych tradycji i było symbolem wierności tradycyjnym wartościom stanowiącym o naszej tożsamości.”
Bo przecież wady posiada każdy, lecz szlachectwo zobowiązuje do dbania o tradycję, dziedzictwo kulturowe, a przede wszystkim o drugiego człowieka. I choćby żadne z nas nigdy nie należało do elitarnego grona arystokracji, możemy zawsze pozostać ludźmi szlachetnymi, którzy ciężką pracą są w stanie udowodnić, że stanowią wartość dla swojej ojczyzny i społeczeństwa. Wiktoria Rak





















